5 czerwca 2014

Praca w drogerii

Witajcie!

Dziś przychodzę do Was z postem do którego przymierzałam się już ponad rok.
Jest to dość kontrowersyjny temat, ale uważam że powinnam go poruszyć głównie z uwagi na moje koleżanki po fachu.


Otóż zacznę od tego że praca w drogerii wcale nie jest tak usłana różami jakby to się mogło niektórym wydawać. Pracowników drogerii obowiązują procedury które trzeba codziennie wypełniać.

Nigdy nie wiadomo kiedy swoją obecnością zaszczyci nas kierownik regionalny, albo ktoś wyżej postawiony , patrzący nam na ręce i czyhający na to by nam zredukować etat.
W takim momencie wystarczy jedno puste okienko bez podpisu i już robi się nieciekawie.

Sprzątanie to również ważna rzecz.
Co prawda nie trzeba odnotowywać o której wzięło się do reki mop lub miotłę a o której owo narzędzie się odłożyło, ale na pewno taką czynność trzeba wpisać w skrzętnie opracowaną tabelkę. Trzeba również mieć na uwadze by wszystkie prace były podzielone po równo, bo jeśli Ty chcesz zrobić trzy rzeczy (np po to by zabić czas w pracy) a koleżanka w tym czasie zrobi jedną, już to o niej może źle świadczyć że np jest mało pracowita i należy ją zwolnić.

Czynności kierownicze, nie tylko dla kierownika.
Pewnie myślicie że kierownik to ma fajną fuchę bo siedzi za biurkiem przed komputerem i nic nie robi, a i owszem nic nie robi, ale przed komputerem nie siedzi on tylko pracownik ( z reguły najbardziej odpowiedzialny) i wypełnia 80% jego obowiązków i w zasadzie kolejnych 20% po za komputerem np. krępujące zaglądanie koleżankom z pracy do torebek ( w przypadku gdy w sklepie nie ma kamer) czy przypadkiem coś nie wpadło do jej środka. 
Tutaj można by było się rozleglej rozpisać ale ten post będzie wystarczająco długi, wspomnę tylko że oczywiście umiejętności które posiada owy pracownik ( zamiast kierownika) nie ma żadnego odzwierciedlenia ani w pensji, ani tym bardziej w świadectwie pracy itp.


Byle by tylko przeżyć ten dzień.
Znacie to jak macie świadomość że przed Wami 8 godzin pracy w miejscu które daleko ma do Waszego sacrum? No właśnie w tym przypadku to nie tylko 8 godzin ale często nawet 10 , 12 lub więcej. Nadgodziny niepłatne , tylko do odbioru, a odebrać nie ma jak ponieważ grafik i tak już jest ustawiony na ścisk w wyniku małej liczby pracowników. To też pracujesz za darmo i módl się tylko o to byś dostała 10-tego dnia miesiąca swoją długo oczekiwaną jałmużnę, bo jeśli pracujesz na zleceniu a jakaś szanowna paniusia która siedzi za biureczkiem, jakieś kilka set kilometrów od miejsca Twojej pracy, przez przypadek zawieruszy Twój podpisany rachunek, może się okazać że przez miesiąc zostaniesz bez pieniędzy no i zęby w ścianę.

Nerwica? To mało powiedziane.
 Możesz dostać zawału, zwłaszcza w okresie przed świątecznym, gdy jest wzmożony ruch - złodziei. Pół biedy jesli przyjdzie staruszek który czai się na najdrozsze pomadki dla swojej szanownej małżonki, bo jakoś go dorwiesz, ale wypakowany koleś z żółtymi papierami, który zachowuje się co najmniej dziwnie ( np rozmawiając ze słupem) już nie jest taki lajtowy.
Tym gorzej dla Ciebie jeśli przyszedł zajumać jakiś zestaw kosmetyków o wartości około 50 zł lub zapachy selektywne o co najmniej trzykrotnie wyzszej wartosci, możesz wówczas dostać w łeb bo on ma gdzieś że możesz przez niego stracić prace, albo co gorsza życie.


Za uprzejmość Cię wyzwę.
Tak pokrótce można opisać co klienci wyprawiają w stosunku do Ciebie.
Jak już wspomniałam obowiązują procedury jedna z nich to ta że musisz być blisko... naprawdę blisko klienta. Wielu z nich jest oburzonych już w momencie gdy podchodzisz i pytasz "czy w czymś pomóc" często słychać odpowiedź: "jak bym panią potrzebowała to bym zawołała", ale gorzej jest w momencie gdy klient czuje się osaczony bądź śledzony, wtedy zaczyna się jadka. W najgorszym wypadku Cię wyzwą , ale Ty i tak musisz d*** lizać bo przecież klient nasz pan i potulnie wyjaśnić że taka twoja praca.

A teraz przyjemności...
Jedną z moich niewątpliwie ulubionych czynności było rozkładanie dostawy wtedy zapomnieć można o całym świecie, robota idzie bosko, czas zasuwa, że nawet nie wiesz kiedy, a już dzień się skończył .
Jako pracownik drogerii przysługują Ci również rabaty, a czasami nawet jakaś rzecz wpadnie Ci za bezcen np farba za grosz lub worek z 1000 szt wkładów świeczek za 25 gr.


Data ważności
Ostatnim punktem jaki chciałam poruszyć to daty ważności. Z niewiadomych mi przyczyn niektóre marki kodują w jakiś dziwny sposób daty przydatności produktów i to jedyne co pozostało mi po tej pracy to taki właśnie rozszyfrowywacz owych dat.
Do marek tych zaliczają się m.in. Essence, Eveline, Garnier, Dermika itd.
Jeśli ktoś chciałby taki plik ( bo nie wiadomo kiedy się przyda) wyślijcie mi e-maila w tytule wpisując "ROZSZYFROWYWACZ" na adres modnania@o2.pl
a odeślę go niezwłocznie z załącznikiem.

Oczywiście było jak było, praca lepsza taka jak żadna. Nie mniej jednak sieć drogerii już nie istnieje chyba z wiadomych przyczyn....

30 komentarzy:

  1. Najgorzej jest w tych drogeriach na zasadzie franczyzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wypowiem się bo w takiej nie pracowałam

      Usuń
  2. Przez jakiś czas, ze względu na zamiłowanie do branży kosmetycznej i pasję związaną z testowaniem kosmetyków, marzyłam o takiej pracy. Roznosiłam Cv głównie do Rossmana, ale się nie dostałam.
    Widzę, że nieznacznie różni się, ta praca, od mojej obecnej, na stacji benzynowej, o której mogłabym pisac wiele wiele i nie byłoby końca takim tematom, ale nie poruszam ich "bo lepsza praca taka niż żadna". Nikt teraz nie śmie gardzić tym co ma, jeśli prace jakąkolwiek ma. Aczkolwiek ja wciąż szukam swojej wymarzonej i mam nadzieję, że niebawem ją znajdę.

    Praca w handlu, w jakiejkolwiek branży jest zazwyczaj podobna jeśli chodzi o zachowania klientów. Ci, którzy pracują jako kierownicy, szefowie, wysoko postawieni menadżerowie itp, albo i nawet zwykli przedsiębiorcy, zazwyczaj zachowują się, tak jakby postradali zmysły. Myślą tylko o czubku swojego nosa i uważają się za niewiadomo kogo, a nie biorą pod uwagę, że kasjerka, która właśnie ich obsługuje skończyła studia i ma takie same a nawet i lepsze wykształcenie, tylko los nie dał jej tyle szczęścia aby pracować "za biurkiem". Te z nas, które zostały zmuszone do podjęcia takiej pracy, nie w swoim zawodzie, wiedzą o co mi chodzi.

    Przyznam, że nie wiedziałam o rabatach, o których napisałaś, ale to juz mało ważna rzecz. Nie są one najważniejsze. Najważniejsze jest to aby godnie pracować, byc wynagradzanym za swoją prace zgodnie ze swoim wkładem, nie pracować po godzinach bez zapłaty za nie, i byc szanowanym zarówno przez szefa jak i współpracowników. Wszędzie da się wytrzymać gdzie ludzie traktują się z szacunkiem, a nie jak psy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak masz 100 % racji. Ale niestety , żebyśmy byli traktowani należycie to nastawienie wszystkich musiało by się zmienić, a w Polsce to raczej nie realne

      Usuń
  3. O pracę u nas ciężko, to fakt, ale trzeba się szanować. Takie jest moje zdanie. Owszem, żyć z czegoś trzeba, jednak w tym kraju nigdy nie będzie lepiej, jeśli pracownicy będą się dawali traktować w taki sposób. Jakby każdy się szanował i powiedział, że za jałmużnę pracował nie będzie, a także dbał o to by pracodawca szanował jego prawa jako pracownika, to pracodawcy również mieliby odpowiednie podejście. A tak, jak każdy zgadza się pracować za gorsze zgodnie z zasadą "lepsza taka praca niż żadna", to pracodawca wie, że może traktować pracownika gorzej niż niewolnika. Błędne koło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, ale czy większość polaków tak nie robi? Nawet jeśli my będziemy się szanować, to przyjdzie ktoś inny kto naprawdę nie ma co do garnka włożyć i będzie pracować za gorszą płace od nas.

      Usuń
    2. Owszem, taka jest prawda, niestety :( Właśnie o to mi chodziło. Gdyby wszyscy się szanowali i nie pozwalali wykorzystywać, problem takiego traktowania szybko by zniknął, bo gdyby nikt nie chciał pracować w takich warunkach i za takie grosze, to pracodawcy przejrzeliby na oczy. Niestety obawiam się, że pojedyncze osoby tego nie zmienią :(

      Usuń
  4. no niestety, brutalna prawda, dlatego szanujmy Panie Ekspedientki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeszukiwaniem torebek mnie zszokowałaś... Jeżeli pracodawca zatrudnia pracownika, to znaczy, że czymś się wyróżnił spośród całego stosu CV. Od początku powinna być między nimi relacja oparta na zaufaniu, bo w sumie i tak cała drogeria spoczywa na barkach pracowników, tymczasem traktowanie każdego pracownika jak potencjalnego złodzieja- beznadzieja! Ale niestety takie są realia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, u mnie w elektromarkecie to samo - przy wyjściu z pracy sprawdzanie toreb, a nawet jaki kiedyś brakowało sprzętu to komisyjnie sprawdzano nam szafki (y)

      Usuń
    2. Darmoszki - tu Cię zaskoczę bo tych wyróżniających się jest 1% reszta to osoby zatrudnione po znajomości, ale co do zaufania to się z Tobą zgadzam, tak powinno być.
      Maleńka - to już przegięcie, ale kiedyś w innej pracy tez tak miałam, to naprawdę przykre :(

      Usuń
  6. I bardzo dobrze, że napisałaś ten post. Każdy myśli, że w drogerii to praca żyć, nie umierać! Nawet ja dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy :)

    Mi na razie nic się z Semilacami nie robi! I mam nadzieję, że tak pozostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to się cieszę że Ci służą :)

      Usuń
  7. Zachowania takie i wiele innych równie "przyjemnych" jest mi bardzo bliskich. Zasady w niektórych firmach, które są narzucane pracownikom, przekraczają często wszelkie granice normalności. Praca z ludźmi też jest trudna. Sprzedawcę wiele osób uważa za osobę gorszą od siebie. A tu niestety trzeba pracować, chociaż absolutnie nie wiązało się przyszłości z takim zawodem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie niestety, często taka pracę wykonują ludzie po studiach, a w zasadzie powinni tam być ludzie po zawodówce czy szkole średniej, z kolei ci po studiach powinni zajmować stanowiska gdzie obecnie siedzą emeryci na ciepłych posadkach i dorabiają sobie do emerytury ...

      Usuń
  8. Dziwi mnie to, że w obecnych czasach w Polsce w pracy mogą panować takie zwyczaje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dzisiaj zakończyłam swoją kadencję w Rossmannie, niestety nie dało się tam pracować. Zła atmosfera i mobbing były na porządku dziennym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. domyślam się, Rossmann to taka sieciówka że ja bym się tam chyba bała pracować, podejrzewam że tam to dopiero są procedury

      Usuń
  10. Słyszałam od znajomych różne opinie właśnie o pracy w drogerii. Często się wydaje ludziom, że to tylko wykładanie towaru i siedzenie na kasie, a realia są zupełnie inne. Ja zaraz napiszę do Ciebie wiadomość, czasem nie mogę sobie poradzić z rozszyfrowaniem daty kosmetyków z Garniera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze powiedziawszy jak szłam tam do pracy też tak myślałam

      Usuń
  11. To tak jak w każdym innym sklepie, prezesi na górze a szary człowiek który wykonuje najcięższą prace w ogóle się nie liczy bo jak nie ten to inny, to jest bardzo smutne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, jesteśmy jednymi z wielu nawet nie uważają nas jako ludzi tylko jako pracowników - swoje mróweczki

      Usuń
  12. dzięki za te informacje, bo zastanawiałam się jakiś czas jak to jest w tych drogeriach z pracą. chciałabym coś teraz dorwać po LO ale pewnie i tak na nic nie mam szans, a teraz jeszcze tak wyjaśniłaś,m to chyba zrezygnuję z pytania w drogeriach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie to co pisze to żadna nowość, wystarczy troszkę poczytać na różnych forach w necie, to samo piszą

      Usuń
  13. Znam to dobrze, pracowałam w SuperPharm... Od sprawdzania torebek był ochroniarz, ale faktycznie - wszyscy patrzą na ręce, facing non stop, kartki z mnóstwem zadań, sprzątanie magazynu... Zarobiłam w sumie dość mało, ale za to schudłam - biegając non-stop po drabinie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie, że o tym napisałaś. Właśnie jestem na etapie szukania jakiejś pracy na część wakacji, być może także na pół etatu na studiach. Przede wszystkim zapatrywałam się na drogerie i domyślałam się, że to nie jest raj, ale nie rozważyłam możliwości ewentualnego groźnego złodzieja. Trochę mnie wystraszyłaś, ale kurczę, coś trzeba robić i zarabiać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja pracowałam w powszechnie znanej perfumerii. Co do zaglądania do torebek (i uwaga - kozaków zimowych!!!) było podobnie, jednak w moim sklepie był nieduży ruch i przez pół roku trafiłam tylko na jedną kradzież. Płaca była bardzo dobra, nie narzekałam, jednak... po pół roku zrezygnowałam, bo zaczął mnie dopadać taki marazm, beznadzieja i poczucie tracenia życia, że nie mogłam już tam dłużej pracować. Mogłam mówić o kosmetykach tylko to, co mi pozwolono: jednego dnia Chanel miał najlepszy krem na zmarszczki, a tydzień później to Eisenberg miał znikać z półek. Czułam się jak oszustka, sprzedaż szła mi niezbyt dobrze, bo nie potrafiłam ludziom łgać dla premii. Teraz mam cudowną pracę i nie żałuję, że muszę pracować 7 dni w tygodniu zamiast 3 dla tych samych pieniędzy. Korporacje to syf!

    OdpowiedzUsuń
  16. W żadnej pracy pewnie nie jest lekko. Przyznam że nawet jak byłam wkurzona ciągłym wypytywaniem czy ,,w czymś pomóc" to nie robiłam z tego dramatu. Powiem tylko że praca z dużą ilością ludzi zawsze wiąże się z różnymi sytuacjami, zwłaszcza niemiłymi. Pracując w przychodni, ciągle obrywałam od ludzi, a to że,,nie chciałam" kogoś zarejestrować. od kierownictwa że byłam za dobra, za uległa dla ludzi, że rejestrowałam ,,za dużo". Zawsze komuś nie dogodzisz, zawsze ktoś będzie zły. Dasz zastrzyk w tyłek, jeden będzie zadowolony, drugi wściekły że za wolno robisz. Zawsze marzyła mi się perfumeria, ale to co czytam, nigdzie nie jest słodko i różowo.

    OdpowiedzUsuń