9 kwietnia 2013

DOVE summer glow


Dziś recenzja balsamu Dove summer glow.

Cóż mogę o nim powiedzieć, jest to balsam samoopalający, ten tutaj to wariant do jaśniejszej karnacji. 
Brązuje stopniowo i delikatnie, może nawet za delikatnie, bo ja bym chciała szybki efekt.
Nie pozostawia smug i jest bardzo wydajny, początkowo ma ładny zapach, ale jak to balsamy tego typu po pewnym czasie zaczyna śmierdzieć jak typowy samoopalacz, choć nie tak intensywnie.

Konsystencja jest bardzo przyjemna - kremowa, łatwo się go rozprowadza co moim zdaniem zwiększa ilość jego plusów.
Sadzę że będzie idealny (przynajmniej dla mnie) na wkroczenie w etap pokazywania nóg , bo jak wiadomo co za dużo to nie zdrowo, a ja bym też nie chciała wyjść od razu z pomarańczowymi nogami , bo od razu widać by było że coś jest nie tak, a w tej sytuacji jest subtelniej :)

Cena nie powala bo to koszt około 20 zł ja go kupiłam w promocji za około 13 zł.
Jego pojemność to 250 ml czyli taka standardowa.
Jak wiadomo balsamy Dove mają to do siebie że nawilżają dość intensywnie , więc i ten nie odbiega od reszty .
 A tak prezentuje się cała trójca , czyli oprócz powyższego jest jeszcze wariant do ciemniejszej skóry i z dodatkiem lśniących drobinek .

A wy używałyście już go? Tak się zastanawiam jaki wy macie wariant na przywitanie słonka , balsam brązujący , samoopalacz , solarium a może inny pomysł?







11 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc nie miałam do czynienia nigdy z tego typu produktami, ale myślę że jeśli trafiłabym go w promocji to chętnie bym sie skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam chyba kiedyś jakiś taki balsam, ale nie pamiętam czy dove czy innej firmy. Ogólnie działanie mi się podobało, ale ten zapach po jakimś czasie strasznie mnie odrzucał. Z tego powodu sobie czekam na słońce i naturalna opaleniznę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie używam żadnych balsamów brązujących, obawiam się narobienia sobie plam

    OdpowiedzUsuń
  4. mialam go...dla mnie zbyt intensywny zapach,zostawial slady na ubraniach,trzeba bylo bardzo dokladnie rozsmarowac bo inaczej kazdy rusz reki bylo widac,jesli zapomnialam wyszorowac rece,rano wygladaly jakbym pomaranczowa farbka sie wysmarowala,jedyny plus to ladne opakowanie ;)) polecam ci balsam bronzujacy z lierne jes o nim u mnie post,na wizazu jest on w kategori KWC wiec warto sie mu przyjzec,zrobilam sobie jego zapas jak teraz bylam w polsce :) ale sie rozpisalam.... ;) x x x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiem dlaczego tak dużo złych opinii na jego temat, ja jestem z niego bardzo zadowolona, w przeciwieństwie do tego z lirene

      Usuń
  5. Nie używałan jeszcze żadnych balsamow i tp brązujących :) spróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używałam... Ale nie przepadam za balsamami brązującymi;p

    OdpowiedzUsuń
  7. ja bardzo lubie samoopalacz z Garniera :) mam o nim podobno opinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam ten sam, ale nie widzę żadnego efektu oprócz pomarańczowych palców od wcierania, ale daję mu jeszcze jedną szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie używałam nigdy tego balsamu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Samoopalaczy nie lubię i nie używam. Wolę naturalną opaleniznę :D


    Zapraszam:
    http://candy-rozdania-konkursy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń