7 stycznia 2013

Poniedziałek

Miał być dzisiaj wolny dzień i słodkie lenistwo, a było latanie po Brzegu z moim lubym, no bywa (jak to mówi mój tato czego się nie robi dla miłości). W sumie to nawet dobrze bo gdybym tak siedziała bezczynnie to miałabym poczucie zmarnowanego dnia, a tak coś zrobiłam przyrzeczonego (chyba).

W weekend a może i nawet to wcześniej było mój luby poinformował mnie że pod koniec miesiąca idziemy na "bal". Nie wiedzieć czemu jakoś średnio mi się chce, chyba się starzeje, ale moja mama namawia żebym szła bo młoda jestem i mówi że jak przyjdą dzieci to nie będzie czasu - w sumie racja .

Jutro niestety znów do pracy na niespełna 10 godzin, może jakoś to przeżyje, byle do weekendu , bo znów zobaczę się z moim ukochanym :)

To ja lecę wyprać mój "uniform" który znając życie się i tak nie dopierze a na domiar złego nie wyschnie na czas. I tym pesymistycznym akcentem żegnam was i życzę owocnego tygodnia :)


1 komentarz:

  1. Bale są fajne ;) Nic tylko wyszukać jakąś super kreację i ruszać na tany tany ;)

    OdpowiedzUsuń